Witaj w serwisie DragonBall 4 Ever

Czym jest db4ever?

Społeczność db4ever skupia wokół siebie fanów zarówno tego kultowego anime/mangi jak i miłośników japońskiej kreski ogólnie. Jesteśmy tu by poznawać innych użytkowników o podobnych zainteresowaniach, dyskutować na forum na tematy dragonball'owe ale i te całkiem odmienne, oceniać swoje prace, czy poprostu zassać odcinku lub znaleść kilka przydatnych ciekawostek dotyczących tej serii anime.

Nie trać czasu i zarejestruj się już teraz. Gdy zechcesz poznać bliżej zgraną ekipę która przesiaduje tu od lat to stwierdzisz że zdziwieniem że zajżenie tu choćby raz na dzień to już odruch i masz to we krwi ;)

Logowanie Użytkownika

Dostępność Loginu:


Zanim założysz konto sprawdz czy wybrana przez Ciebie nazwa użytkownika nie jest już zajęta.


Wpisz planowaną nazwę użytkownika (login) a następnie wciśnij przycisk 'Tab' by sprawdzić jej dostępność.

Wpisz Szukaną Frazę:

Artykuły Na Forum Odcinki
Użytkownicy Filmy Online


Powrót na Stronę Startową
Wyszukiwarka
Fanfik: Historia DBZ Rozdział 4
Dodane przez baran01 dnia 23-12-2012 21:42

  
"Rozdział 4"



Tarez wyprostował się i uśmiechając się splótł ręce na klatce piersiowej. ,,Pokonać mnie?, najpotężniejszego Saiya-jina we wszechświecie?, dobry żart. To że straciłem swoją transformację nic nie znaczy, nadal mam więcej mocy niż potrzebuję, aby posłać was do diabła i zniszczyć planetę.’’ Goku spoważniał i przyjął pozycję do ataku – ,,Vegeta! Goten! Idziemy!’’. Cała trójka rzuciła się do ataku, mając nadzieję, że po tym jak Saiya-jin stracił swoją transformację jest bardzo osłabiony. W istocie Tarez zmieniając się w SSJ 4 zużył niemal całą energię i teraz sprawia mu trudność walka z trzema saiyańskimi wojownikami.
Trwa zacięta walka trzech na jednego, Tarez ma problemy. Raz po raz obrywa. W końcu zostaję powalony na ziemię przez cios Goku. Wszyscy są potwornie zmęczeni, ledwo łapią oddech podczas tej decydującej walki. Tarez leży na ziemi twarzą w dół, wreszcie zaczyna się podnosić. Wstał, otrzepał się z kurzu i z uśmiechem na twarzy obrócił się w kierunku wojowników. ,,Widzę że macie jeszcze siłę by walczyć, bardzo dobrze. Nie myślałem że do tego dojdzie. Pomyśleć że ja, najpotężniejszy spośród Saiya-jinów jestem zmuszony sięgnąć po ostateczną kartę’’. Goku - ,,Co masz na myśli?, co chcesz zrobić w takim stanie?’’. Tarez zaczął powoli unosić swój ogon, tak aby każdy go zobaczył - ,,Każdy z Saiya-jinów który ma ogon, posiada ukrytą moc która uaktywnia się podczas pełni księżyca. Przybiorę postać Oozauru, a moja siła wzrośnie dziesięciokrotnie!’’. Vegeta - ,,Niemożliwe…, wszyscy! On chce przemienić się w wielkiego goryla! Nie możemy do tego dopuścić, w przeciwnym razie będzie po nas!’’. Vegeta, Goku i Goten natychmiast rzucili się do ataku, aby uniemożliwić mu transformację. Tarez w swoich myślach - ,,Nie ma pełni księżyca więc będę musiał utworzyć sztuczny. Zużyję na to resztki mojej KI, ale po przemianie zrobię z nich miazgę’’. Tarez powstrzymuje wojowników zadając im ciosy, odskakuję na pewną odległość i bierze zamach ręką. Ziemia pod nimi pęka i wznoszą się tumany dymu. Następnie wznosi się w powietrze i bombarduję ich małymi pociskami KI. Wojownicy przez chwilę zostają zastopowani. Saiya-jin ląduje na jednej z wysokich skał. Tworzy w prawej dłoni kulę energii, a następnie posyła ją wysoko w niebo. ,, Rośnij!!!’’ – krzyknął. Kula światła wybuchła i urosła do ogromnych rozmiarów, przypominając księżyc w pełni.
Saiya-jin zaczął poddawać się transformacji. Rósł do ogromnych rozmiarów, aż w końcu przybrał postać małpy. Zaczął krzyczeć i jak to mieli w zwyczaju wszyscy Sajanie gdy byli pod postacią Oozauru, bić się pięściami w klatkę piersiową. Strzelał ze swojej wielkiej paszczy strumieniami energii KI i rozwalał wszystko wokoło. Wojownicy stanęli jak wryci. Goku - ,,Jego siła urosła wprawdzie niewiarygodnie, ale szybkość znacznie zmalała. Jeśli połączymy siły możemy go pokonać. W końcu to teraz tylko bezmyślna małpa’’. Tarez obrócił się w ich kierunku - ,,Bezmyślna małpa?!’’ – wykrzyczał z ogromną siłą i wystrzelił w nich pocisk KI. Goku, Goten i Vegeta odskoczyli w ostatniej chwili. Tarez - ,,I co Kakarotto? Co myślisz o takiej mocy?’’. Okazuje się że Saiya-jin pod postacią Oozauru nie stracił swojej świadomości i doskonale ten stan kontroluję. Vegeta - ,,Nie mamy wyboru, jest tylko jedna nadzieja. Jeśli nie znajdziemy sposobu aby odciąć jego ogon jesteśmy zgubieni!’’. Wojownicy już zamierzali zaatakować, gdy nagle nieopodal za swoimi plecami usłyszeli przeraźliwy głos - ,,Czekajcie Sajanie! Jeszcze z wami nie skończyłem!’’. Tamuz ponownie się zregenerował i stanął na nogi. Goten - ,,Cholera myślałem że pozbyliśmy się go pod postacią Gotenksa, jak mógł przeżyć takie uderzenie?’’. Tamuz - ,,Tarez! Widzę że pokazałeś swoją prawdziwą siłę!. Pozwólcie więc że i ja pokażę wam moją prawdziwą moc!’’.
Nameczanin natężył mięśnie i zaczął powiększać się coraz bardziej i bardziej, aż w końcu urósł do rozmiarów podobnych do Oozauru. Zastosował technikę samopowiększania się, którą znali tylko nieliczni Nameczanie, zwani przez niektórych Super Nameczanami. Teraz naprzeciwko wojowników stanęło dwoje potężnych potworów. Gorszej katastrofy nikt chyba nie mógł sobie wyobrazić. Rozpoczyna się straszna nierówna walka. Tarez zaatakował pierwszy, podniósł ogromny głaz i rzucił w ich kierunku, zrobili unik, z drugiej strony atakuje Nameczanin biorąc ogromny zamach wielką jak ciężarówka pięścią, także uniknęli uderzenia. ,,Nie uciekniecie!’’ – krzyknął Tamuz, a jego głos rozszedł się echem na wielką przestrzeń. Wyprostował palec wskazujący i zaczał w nich strzelać jakby laserowymi pociskami. Pociski rozbijają się o ziemię a Sajanie wybijają się w górę - ,,Teraz’’ – wrzasnął z całej siły Goku. Zbombardowali Nameczanina wystrzeliwując pociski KI. Ogromne ciało Tamuza pokrył gęsty dym, nagle zza tego dymu wyskoczyła jego pięść i z wielkim impetem uderzyła w Saiya-jinów posyłając ich na ziemię. Tarez próbuje uderzyć leżących wojowników zaciśniętą pięścią. Uderzenie było tak silne, że wytwarza podmuch który odrzuca wojowników. Goku atakuję wielką małpę, lecąc w jego kierunku z wyciągniętą pięścią. Cios dosięga Oozauru trafiając go w nos, Goku idzie za ciosem i uderza jeszcze kilka razy a na końcu kopie go nogą w paszcze. Tarez tylko parsknął śmiechem i machnął jakby od niechcenia prawą ręką uderzając Goku. Uderzenie posłało Goku na ziemię. Vegeta i Goten tymczasem walczą z Tamuzem, latają dookoła niego uderzając gdzie popadnie, Nameczanin próbuję się od nich odpędzić, ale robią uniki. Tarez zbliża się aby mu pomóc. Goku niepostrzeżenie łapie go za ogon z zamiarem urwania mu go, lecz Saiya-jin wpada w szał i bierze ogromny zamach ogonem roztrzaskując Goku o skałę, następnie chwyta go i ściska obiema rękami. ,,Kakarotto!’’ – Vegeta pędzi na ratunek Goku. Będąc już blisko niego wytwarza pocisk KI blast i gdy Oozauru odwraca się, ładuję go prosto w jego twarz. Oszołomiony Tarez wypuszcza Goku i łapie się obiema rękami za twarz. Vegeta i Goku próbują się oddalić, lecz Oozauru strzela w nich pociskiem z paszczy, który częściowo ich trafia. Obaj opadają na ziemię, są bardzo zmęczeni. Wielka małpa podchodzi do nich i potężnym kopnięciem uderza Vegetę, który przebija kilka skał i w końcu zatrzymuje się niedaleko miejsca gdzie walczy Goten. Tarez ponownie chwyta Goku i jedną ręką bardzo mocno go ściska. Goku cierpi straszne katusze i krzyczy niemiłosiernie. Goten rzuca mu się na pomoc lecz zostaje zatrzymany przez Tamuza, chwyta go za nogę i z całej siły uderza nim o ziemię. Następnie podrzuca go do góry i uderza łokciem. Goten szybuje z ogromną prędkością, aż w końcu zostaje złapany w powietrzu przez Tareza. ,,Teraz mam ojca i syna w komplecie, zabawimy się’’ – powiedział szyderczo, ściskając ich tak, że dał się słyszeć chrzęst ich kości.
Tamuz podchodzi do wpółprzytomnego Vegety i deptał po nim. Następnie chwyta go w ręce i zaczyna gruchotać jego kości. Tarez uznawszy że Goku i Goten mają już dość puszcza ich. Opadają bezwładnie na ziemię. Postanawia że pozbędzie się ich za pomocą pocisku KI. ,,Tamuz pozbądź się go, ja wykończę Kakarotto i jego syna. Później zregenerujemy swoje siły i zniszczymy tą planetę’’. Po tych słowach Nameczanin jeszcze mocniej ścisnął Vegetę z zamiarem zmiażdżenia go na śmierć. Nagle w jego plecy uderza pocisk KI o bardzo dużej mocy. Tamuz natychmiast wypuszcza Vegetę, i przyklęka na jedno kolano, po chwili podnosi się - ,,Kto śmiał mnie zaatakować?! Pokaż się!’’ – krzyczy i rozgląda się dookoła. Nagle dostrzega w powietrzu nad ich głowami sylwetkę jakiegoś wojownika. Był to Saiyański wojownik, który z wyglądu bardzo przypominał Vegetę, w dodatku był bardzo młody. To Tarble, brat Vegety który niespodziewanie się pojawił. Kilka lat wcześniej przybył na Ziemię, aby prosić swego brata i pozostałych wojowników o pomoc w pozbyciu się sługusów Freeza, którzy prześladowali jego planetę. Od tamtej pory postanowił pozostać na Ziemi. Trenował przez ten czas z Vegetą. W tej chwili przechodził specjalny trening w Komnacie Ducha i Czasu, który miał go uczynić znacznie silniejszym. Po ukończeniu treningu wyczuł że na Ziemi pojawiły się niewyobrażalne KI i że trwa walka. Tarble postanawia interweniować.
Tarez - ,,Nie wiem kim jesteś, ale zapłacisz za wtrącanie się do walki’’ – wrzasnął z gniewem. ,,To wy zapłacicie za to co zrobiliście, za Piccolo, Trunksa i Gohana. Nie daruję wam tego. Jak śmialiście podnieść rękę na mojego brata? W imieniu wszystkich zabitych oświadczam wam – zginiecie!’’. Tarez głośno się zaśmiał - ,,Jeśli pcheł zrobi się więcej, to nadal będą to tylko pchły!’’ – oznajmił i błyskawicznie wypuścił ze swojej paszczy niszczycielski strumień KI celując w Tarbla, jednak ten używając natychmiastowego skoku unika ataku i pojawia się za plecami goryla. Zadaję mu silny cios pięścią w plecy. Tarez zajęczał z bólu i zrobił kilka kroków do przodu - ,,Ty gnido!’’ – warknął obracając się do tyłu z zaciśniętą pięścią. Tarez rzuca się na Tarbla i wymachuje wielkimi pięściami, lecz nie może go trafić. Ciosy za każdym razem chybiają i rozwalają skały. Tarez - ,,Uciekając przede mną nie wygrasz, jeśli chociaż raz cię trafię zmasakruję cię! Ha ha ha ha!!!’’. Po tych słowach Tarble zatrzymał się w powietrzu zaparł się i przyjął potężny cios od Tareza, zatrzymał go obiema rękami. Tarble - ,,Jak widzisz nie tylko szybkość jest moim atutem’’ – powiedział uśmiechając się. Tarez - ,,Głupcze straciłeś czujność!’’. Tamuz wyskoczył jak spod ziemi i ścisnął obiema rękami Tarbla aż zatrzeszczały mu kości. Trzymał go w ten sposób, a Tarez katował go zadając mu potężne ciosy w głowę. Vegeta i reszta próbowali interweniować lecz zostali poskromieni za pomocą podmuchu KI. Vegeta widząc bezradność Tarbla, zaczyna mówić o saiyańskiej sile i dumie, oraz o ich szlachetnym pochodzeniu. Po chwili gdy Tarble już był prawie nieprzytomny, Tarez wziął olbrzymi zamach z zamiarem zadania mu ciosu ostatecznego. Wtedy Tarble otworzył oczy, które zmieniły kolor na turkusowy, popatrzył gniewnym wzrokiem i potężnym krzykiem wydobył z siebie moc, która zmieniła go w Super Saiya-jina. Tarble momentalnie uwolnił się z rąk Tamuza wywołując silny wybuch KI. Uderza wielką małpę kilka razy zwalając ją z nóg. Następnie znika i wznosi się wysoko w powietrze, zaczyna koncentrować całą energię. Wystrzeliwuję ogromną falę uderzeniową w Tamuza, ten próbuję odeprzeć ten atak, ale wybuch pochłania go całkowicie. Nameczanin odzyskał normalną postać i leży gdzieś w gruzowisku. Tarez wpadł w prawdziwy szał - ,,Tym razem to już koniec, rozumiesz! Zniszczę was wszystkich!!!’’. Oozaru unosi się w powietrze i koncentruję ogromną energię. Złożył dłonie, z których zaczęły wydostawać się wyładowania, wreszcie stworzył kulę. Wystrzelił falę uderzeniową w kierunku osłabionych Goku, Gotena i Vegetę, aby mieć pewność że Tarble także podłoży się próbując ich ratować. Tak też się stało. Tarble błyskawicznie znalazł się koło wojowników i krzycząc z całych sił utworzył barierę, by ich ochronić. Fala rozbiła się o nich omijając barierę KI. Atak wytworzył w ziemi olbrzymi krater, pozostawiając jedynie wzniesienie w samym środku, gdzie znajdowała się bariera. Tarez zobaczywszy że udało im się uratować ruszył na nich uderzając w miejsce gdzie stali, Tarble zdołał odskoczyć, lecz pozostałych wojowników dosięgnął cios i strasznie ich sponiewierał. Tarble - ,,Cholera! Przeklęta kreaturo!’’ Wydobył z siebię aurę i wzbił się w powietrze. Wylądował na wzniesieniu za plecami Oozauru. Zamierza wystrzelić falę uderzeniową. Goku - ,,Tarble przestań! To na nic, nie pokonasz go takim atakiem!’’. Goryl zaśmiał się głośno - ,,Dokładnie tak jak powiedział Kakarotto, to bezużyteczne. Zaraz cię wykończę!!!’’. Tarble koncentruję cała moc która mu jeszcze została i strzela falą w kierunku Tareza. Ten już szykował się do obrony przed atakiem, lecz Tarble tuż przed uderzeniem skierował ją w powietrze. Tarez - ,,Co!? Co to ma być?! O cholera!!!’’. Prawdziwym celem Tarbla jest kula światła która pozwoliła Saiya-jinowi zmienić się w Oozauru. Fala uderzeniowa niszczy ją.
Tarble zużył całą energię na ten atak i stracił swoją przemianę SSJ. Opadł na kolana. Tarez już zaczął wracać do normalnej postaci, ale zdążył jeszcze z całej siły trzasnąć pięścią Tarbla, dosłownie wbijając go w skałę, która zamieniła się w rumowisko. Tarez wrócił do normalnej postaci.
,,Cholera, że też takie szumowiny zdołały mnie tak pokiereszować, ale bez obawy starczy mi jeszcze energii żeby zlikwidować każdego z osobna. Zacznę od ciebie.’’ – powiedział Tarez i zaczął powoli iść w kierunku leżącego nieprzytomnego Tarbla. Stanął nad nim i wytworzył KI w lewej ręce. Już chciał uderzyć gdy nagle poczuł zbliżający się do niego strumień energii. W ostatniej chwili zdołał zrobić unik. Tarez - ,,Vegeta ty miernoto jeszcze trzymasz się na nogach?!’’. Vegeta stał nieopodal ciężko oddychając ze zmęczenia. ,,Jeszcze z nami nie wygrałeś, walka dopiero się zaczyna! ‘’ – wrzasnął Vegeta. Goku i Goten także podnieśli się i dołączyli do niego. Atakują i lecą w jego stronę, a ten wzbija się w powietrze. Vegeta leci za nim i wypuszcza kilka pocisków KI, które zostają odbite, następnie otrzymuję od Tareza kilka silnych ciosów w twarz. Goku i Goten wymieniają ciosy z Tarezem, ale nie mogą mu sprostać. ,,Nigdy się nie poddajecie?!!’’ – krzyknął Saiya-jin i ciosami z ogromną siłą wszystkich trzech posłał na ziemię. Wylądował nieopodal nich. Podszedł do Goku i chwyciwszy go jedną ręką, podniósł do góry za kołnierz. Zaczął go masakrować, zadając ciosy głową, pięścią i kolanem. Vegeta podniósł się i biegnie w jego kierunku. Tarez odrzucił Goku i zablokował cios Vegety. Drugą ręką chwycił go za gardło i ścisnął, następnie z obrotu zadał straszliwy kopniak. Vegeta upadł bezsilny na ziemię. ,,Tato! Vegeta!’’ – krzyknął Goten podnosząc się z ziemi. Tarez - ,,Ty płotko, co ty próbujesz zdziałać? To koniec!’’. Saiya-jin zaczął ich bombardować pociskami KI. Vegeta i Goku zostali trafieni. Goten przez chwilę ich unikał, ale w końcu i on został trafiony i padł.
Ten atak kosztował Tareza dużo energii. Jest wyczerpany. Goten, Goku i Vegeta ponownie podnoszą się na nogi. ,,Dlaczego nie zdychacie!?’’ – wrzasnął ze złością Tarez. Nagle z rumowiska które znajdowało się tuż za Son Gotenem wyskoczył Nameczanin i chwycił go znienacka silnym uchwytem za głowę dusząc go. Goku ruszył natychmiast na ratunek. Tarez użył natychmiastowego skoku, pojawił się tuż przed nim i zadał mu cios w brzuch a następnie silny lewy sierpowy. Goku padł na ziemię. Goten próbuję się wyswobodzić lecz Tamuz jest niezwykle silny. Skręca mu kark. Goten upada nieżywy na ziemię. Vegeta atakuję Nameczanina z wściekłością, lecz szybko zostaje poskromiony.
,,Goten! Goten! Nie!’’ – mówi ze łzami w oczach Goku powoli podnosząc się. Tamuz - ,,He. Pozbycie się tego śmiecia było przeraźliwie łatwe, on nawet nie był prawdziwym Saiya-jinem. Nie martw się Son Goku, wkrótce do niego dołączysz!. Goku - ,,Gohan, Trunks a teraz Goten. Nie potrafiłem ich ochronić… Gdybym był tylko silniejszy nie doszło by do tego… Nie daruję… Nie wybaczę ci tego…’’. Goku wpadł w furię, na całym obszarze wokół nich zrobiło się ciemno. Goku gromadzi niesamowitą KI, w jego oczach znikają źrenice. Ziemia się trzęsie i pojawiają się błyskawicę. Zaczął krzyczeć coraz głośniej i intensywniej aż w końcu wokół niego rozbłysło wielkie światło. Ich oczom ukazał się Super Saiya-jin. Ale nie była to zwykła przemiana. Był to Super Saiya-jin zrodzony z czystej nienawiści i złości. Różnił się tym, że złota aura była jakby intensywniejsza, a wokół ciała pojawiły się wyładowania elektryczne. ,,Co to?... Czuję w sobie ogromną moc… Ty śmieciu, nigdy ci nie wybaczę…’’ – zwrócił się Goku do Nameczanina i zaczął bardzo powoli iść w jego kierunku. Vegeta podniósł lekko głowę z ziemi - ,,Kakarotto… Ty…’’
Tarez jest wyraźnie zaniepokojony tym zjawiskiem. Chcę powstrzymać Goku. Pędzi na niego i zamierza go uderzyć, lecz Goku jakby zupełnie nie zwracając na niego uwagi i nawet nie patrząc, zadaje mu potężny kopniak. Tarez poszybował jak błyskawica i rozbił się o skałę. Opadł jakby nieprzytomny na ziemię. Rozjuszony Nameczanin atakuję Goku. Zadaje mu cios prawą ręką, lecz zostaje bez problemu wyłapany przez Goku, podobnie drugi cios lewą ręką. Złapał obie ręce Tamuza na krzyż, ten próbuję je wydostać z uścisku, ale bezskutecznie. ,,Kim ty jesteś!? Skąd w tobie taka siła!?’’ – krzyczy rozpaczliwie Tamuz. Goku popatrzył na niego przeraźliwym wzrokiem - ,,Jestem prawdziwym Saiya-jinem…’’ Po tych słowach puścił jego ręce i prawą ręką przebił Nameczanina na wylot. Ten zaczął pluć krwią i cofać się do tyłu - ,,Do diabła nie pozwolę aby pokonał mnie ktoś taki jak ty’’ – wymamrotał ostatnimi słowami Nameczanin i utworzył w obu rękach zielone kule energii, następnie złączył je i uformował w jedną. Jednak nawet nie zdążył jej wystrzelić. Goku strzela ultra potężną falą uderzeniową. Tamuz zostaje starty w pył. To koniec Nameczanina.
Goku stoi jeszcze chwilę bez ruchu, w pozycji w której wystrzelił falę, następnie wraca do normalnej postaci i upada. Tarez ocknął się wreszcie po ciosie Goku i podniósł się - ,,Cholera…Co to przedtem było? Kakarotto długo się trzymałeś ale wygląda na to że twój koniec już nadszedł’’. Podszedł kuśtykając do Goku. Ten wkładając w to ostatki swoich sił podnosi się na nogi, bierze zamach i uderza Tareza pięścią w twarz. Cios jest zupełnie pozbawiony siły, Tarez łapie jego ręke, a Goku opada i wisi w ten sposób przez niego przytrzymywany. Unosi go lekko do góry i uderza prawą ręką. Goku odlatuję na kilka metrów. ,,Tym razem cię wykończę’’ – powiedział Tarez i zaczął się bardzo powoli wznosić w powietrze, ponieważ jego energia jest prawie wyczerpana. Gdy uniósł się już na znaczną wysokość, uniósł obie ręce do góry i wytworzył kule energii następnie wystrzelił falę energii w dół w kierunku Goku. Fala uderzeniowa trafia w niego. W miejscu uderzenia powstał olbrzymi krater, a Goku znikł bez śladu.


Przejdź do <-- Rozdział 3 / Rozdział 5 -->

Autor: Taurus


797 Czytań | Drukuj