Witaj w serwisie DragonBall 4 Ever

Czym jest db4ever?

Społeczność db4ever skupia wokół siebie fanów zarówno tego kultowego anime/mangi jak i miłośników japońskiej kreski ogólnie. Jesteśmy tu by poznawać innych użytkowników o podobnych zainteresowaniach, dyskutować na forum na tematy dragonball'owe ale i te całkiem odmienne, oceniać swoje prace, czy poprostu zassać odcinku lub znaleść kilka przydatnych ciekawostek dotyczących tej serii anime.

Nie trać czasu i zarejestruj się już teraz. Gdy zechcesz poznać bliżej zgraną ekipę która przesiaduje tu od lat to stwierdzisz że zdziwieniem że zajżenie tu choćby raz na dzień to już odruch i masz to we krwi ;)

Logowanie Użytkownika

Dostępność Loginu:


Zanim założysz konto sprawdz czy wybrana przez Ciebie nazwa użytkownika nie jest już zajęta.


Wpisz planowaną nazwę użytkownika (login) a następnie wciśnij przycisk 'Tab' by sprawdzić jej dostępność.

Wpisz Szukaną Frazę:

Artykuły Na Forum Odcinki
Użytkownicy Filmy Online


Powrót na Stronę Startową
Wyszukiwarka
Fanfik: Times of Peace - CH3PL
Dodane przez Gokusiek dnia 12-10-2010 23:14

  
"Times of Peace - Chapter 3"



Mijały kolejne dni. Ciąża przebiegała prawidłowo, dziecko rosło. Chichi była z tego powodu bardzo zadowolona. Gohan i Ox King dbali o nią, jak tylko mogli. Jej syn nie mógł się doczekać brata lub siostry, a jej ojciec kolejnego wnuka.
Mimo wszystko Chichi tęskniła nadal za swoim mężem. Tak bardzo chciała, żeby mógł wiedzieć o wszystkim, o tym jak tęskni, o dziecku... Czasem patrzyła smutno w okno, jakby liczyła, że któregoś dnia Goku po prostu wróci, a tamto wszystko było złym snem... Ale tak nie było. Jednak nie pozwalała sobie na taką melancholię zbyt często, przy Gohanie, musiała dbać o dziecko, nie mogła się denerwować...
Którejś nocy, gdy już położyła się spać, postanowiła sobie przypomnieć, jak to było na początku...
~~~~~~
Wesele dobiegało końca, a goście się już rozchodzili... Młoda para - Goku i Chichi - serdecznie ich żegnali. Po przyjęciu Ox King podszedł do swojej córki i zięcia i powiedział:
- Wspaniała z was para... Goku, dbaj o nią! Chichi, ty też dbaj o niego!
- Tatku, on jest najwspanialszym mężem na świecie!
Goku zarumienił się na te słowa, a jego żona wciąż się do niego przytulała.
- Gdzie macie zamiar teraz mieszkać, co?
- Gdzie tylko mój kochany mąż zechce, hihi...
- Goku?
- Ha? W takim razie chciałbym wrócić do góry Paozu, tam, gdzie mieszkałem z dziadkiem. Najwyżej odbuduję dom.
- Goku, jaki ty jesteś cudowny!
- O, wspaniale... Z przyjemnością będę odwiedzał dom twojego dziadka, w końcu on był moim przyjacielem... Chciałbym dać wam to w prezencie ślubnym... - Ox King dał Goku małą kapsułkę.
- Kapsułka?
- Tak. Otwórzcie ją, jak będziecie na miejscu.
- Dobrze.
- Do zobaczenia, tatku!
- Do zobaczenia! Bądźcie szczęśliwi!
Po czym młoda para odleciała na magicznej chmurce. Chichi wciąż przytulała się do Goku i uśmiechała się. Jej mąż jeszcze nie bardzo wiedział, na czym to wszystko polega, ale starał się to odwzajemniać, bo było to dla niego... Całkiem miłe. Ciągle mu mówiła te dwa słowa Kocham cię, choć wciąż nie wiedział dokładnie, czym jest ta miłość. Wiedział, że bardzo ją lubi, obiecał jej, że się z nią ożeni, ale co to była ta miłość? Nikt mu nigdy o tym nie mówił, więc skąd miał to wiedzieć?
W końcu dotarli na miejsce, gdzie stała stara, mała chatka.
- To tutaj. Jak ja dawno tu nie byłem...
- Tu jest ślicznie... Kochanie, a co z kapsułką?
- A, tak.
Goku wyciągnął kapsułkę i rzucił ją. Im oczom ukazał się... dom. Byli bardzo zdziwieni, ale zadowoleni.
- Dom! Kochany tato, pewnie wydał majątek na to wszystko...
- No, twój tato się wykosztował... Ale fajny prezent. Widzę przez okna, że ma też meble... Nieźle! Wejdziemy, co, Chichi?
- Goku...
- Co?
- Ale wiesz, Goku-sa... - zarumieniła się. - Tradycja mówi, że pan młody musi przenieść żonę przez próg domu...
- Ha? No dobrze, skoro nalegasz... - nie widział w tej czynności sensu, ale zrobił, jak go prosiła. Była uśmiechnięta, tak więc myślał, że tak trzeba. Lubił widzieć uśmiech na jej twarzy.
Na początku rozglądali się po całym domu, gdzie co się znajduje. Goku ucieszył widok kuchni i pełnej lodówki, a Chichi była zadowolona, widząc, że w szafie znalazły się jej ubrania. Łazienka też była ładnie ustrojona, miała sporą wannę i ładne wzory. Potem weszli do swojej sypialni. Stało tam duże łóżko, dwie szafki nocne, szafa i toaletka. Ściany były pomalowane w ciepłym, brzoskwiniowym kolorze, a w oknie była ciemna zasłona.
- Ooo... Kochanie, to tutaj będziemy spać... Już mi się podoba... - zaśmiała się kokietująco.
- Ha? Ale ja czegoś nie rozumiem. Tu jest jedno łóżko. Ja myślałem, że spać razem, to w jednym pokoju, owszem, ale w łóżku?
- Haha... Mój głuptasie, jaki jesteś zabawny... Oczywiście, że będziemy spać w jednym łóżku, tak robią wszystkie małżeństwa...
- W sumie... Spałem razem w łóżku z dziadkiem, jak byłem mały, lubiłem to. - uśmiechnął się. - Podoba mi się ten pomysł!
Jego żona złapała go za rękę i zaśmiała się.
- To dobrze, kochanie. - po czym zbliżyła się do jego ucha i szepnęła: - Bo my nie będzie tam tylko spać...
Odeszła na chwilę do łazienki, by przygotować się na tę najważniejszą noc w życiu... Goku wciąż nie wiedział, o co chodzi. Zastanawiało go, co można robić w łóżku, oprócz spania. Ale po chwili jednak zaczął ściągać z siebie niewygodny garnitur i już ściągał spodnie, gdy weszła jego żona, w rozpuszczonych włosach, z delikatnym makijażem, w kusej i skąpej koszulce nocnej i pachnąca ślicznie perfumami. Zawstydziła się jednak na widok męża w samych majtkach. Widziała go wprawdzie bez koszulki, ale nigdy w takiej sytuacji...
- Hmm... Kochanie, już się szykujesz?
- Co? Tak, właśnie chciałem się kłaść spać...
- Hihi... Ojej, nie drażnij się ze mną, ty mój głuptasie!
- Kiedy naprawdę! Chodźmy już spać...
Hmm... Więc on naprawdę jest nieuświadomiony w tych kwestiach... Ale to takie słodkie! Sama tego nie robiłam, ale będę jego nauczycielką miłości... Już sprawię, że tej nocy nie zaśnie!
- No dobrze, kładźmy się.
Położyli się, ale jego małżonka wciąż na niego patrzyła się zalotnie i gładziła go po ramieniu...
- Co jest? Czemu się tak patrzysz?
- Goku-sa... - muskała nosem jego policzek. - Mój Goku-sa... Kiedy mi się wcale nie chce spać...
- O, masz... - Goku usiadł na łóżku - To co chcesz robić? Po co się już kładłaś?
- Hmm... Chcę robić to... co robią wszystkie małżeństwa...
- Czyli co? Może mi w końcu powiesz?
- Hmm... Nie tylko powiem, ale i to zrobimy... Ale pomału. - pocałowała go czule w policzek. - Lubisz to?
- Nie wiem, po co to robisz, ale to całkiem miłe...
- Hmm... A co powiesz na to? - zaczęła go całować w usta. Pierwszy raz przeżywali coś takiego. Chichi zamknęła oczy i rumieniła się, on miał natomiast z początku otwarte oczy, zdziwiony tym, co ona z nim robi, lecz po chwili także je zamknął i oddawał się tej pieszczocie... Czuł przyjemne ciepło jej ust, jej śliczny zapach... Doznawał takich uczuć, jak nigdy wcześniej. Odruchowo zaczął błądzić rękoma po jej plecach, nawet nie wiedząc, że to robi. Po tym pocałunku spojrzeli na siebie. Chichi westchnęła...
- Wow... Co to było, Chichi?
- Kochanie, to jest pocałunek... W ten sposób małżeństwa okazują sobie uczucia... - czule zarzuciła mu ręce na szyję.
- Więc to robią małżeństwa w łóżku? Bo bardzo mi się to podoba!
- Hehe... Całować można się nie tylko w łóżku, skarbie. Przytulać tak samo. Ale... Będziemy robić jeszcze inne, przyjemniejsze rzeczy...
- A całować też? Bo chyba to polubiłem...
- Skoro tak to lubisz, to cię jeszcze pocałuję.
Przeszła od słów do czynu, lecz ten pocałunek nie był już tak czuły i niewinny, jak poprzedni, a stawał się bardziej gorący i namiętny... W końcu ich języki spotkały się i rozpoczęły swój taniec, pełen namiętności. Goku nie wiedział, co jego żona z nim wyprawia, ale sprawiało mu to rozkosz, tak samo i jej. W szale namiętności mocniej chwyciła go za szyję, a potem gładziła go po plecach. Jego ręce wędrowały po jej włosach, plecach i biodrach... Aż w końcu zapragnęli spojrzeć na siebie.
- I jak, kochanie?
- Cudownie... Rozumiem, czyli to takie jakby jedzenie siebie nawzajem, co?
- Hehe, można tak powiedzieć, kotku.
- Super! Szkoda, że nie miałaś nic w buzi, bo jeszcze bardziej by mi się to podobało...
- Ojej, skarbie! Jestem pod wrażeniem... Szybko się uczysz. Już chcesz takie zabawy? Niegrzeczny chłopiec... Ale najpierw musimy zrobić co innego, jeszcze trochę musisz się nauczyć... Dobrze. Wiesz, fajnie mnie głaskałeś, jak się całowaliśmy, podobało mi się to...
- Co? Ja... Ja cię głaskałem? - Goku zarumienił się, bo nawet nie wiedział, że to robił.
- Oj, daj spokój, nie ma się co wstydzić, to przecież normalne... Skoro tak to lubisz, to może czas na inną pieszczotę? Nie tylko całuski są w tej całej zabawie ważne...
Po tych słowach delikatnie opuściła ramiączka swojej koszulki i rumieniąc się, odsłoniła swojemu mężowi piersi. Były spore, ale nie za duże, takie w sam raz. Krągłe, kształtne i jędrne, ze sterczącymi sutkami...
Goku był zaskoczony tym widokiem, tak naprawdę pierwszy raz na żywo zobaczył kobiece piersi w całości. Przypomniał sobie, że najpierw uważał to za tyłek na klacie, ale potem Bulma wyjaśniła mu, że to nazywa się biust. Potem widział to często w tych świerszczykach Genialnego Żółwia, ale nie rozumiał, czemu temu dziadkowi tak bardzo podobają się kobiece piersi. Potem jednak podczas treningu u Wszechmogącego zaczął dorastać i przeżywać te męki dojrzewania, coraz częściej śniły mu się kobiece cycki... Ale nadal nie rozumiał, dlaczego. Aż do tej pory. Nie sądził, że piersi Chichi są aż takie ładne. Mógł się na nie patrzeć bez końca... Ale... Jego żona wzięła jego dłonie i... Położyła je na swoich cyckach. Goku był tym zaskoczony, ale też czuł takie miłe ciepło w swoich dłoniach...
- Co robisz?
- No jak... Nie chciałbyś je... pomacać troszeczkę? - zarumieniła się, ale też i uśmiechnęła.
- No dobrze... Ale właściwie jak, mam je dotykać, czy co?
- Dotykaj... Głaszcz... Masuj... Ściskaj... - wzdychała. Ten dotyk sprawiał jej przyjemność. Goku tak właśnie robił, jak mu żona mówiła... Nawet jemu zaczęło to sprawiać rozkosz... Postanowił spróbować nawet słynnego ścisk-pysk, który lubili Genialny Żółw i Oolong. Włożył swoją głowę między cycuszki i... ścisnął je do siebie.
Hmm... Oni faktycznie mieli rację! To jest super! Tak miło grzeją w uszy... I w ogóle, są miłe w dotyku i takie delikatne, a przy tym jędrne, można je ugniatać jak... ciasto, albo jak piłeczkę... Ale dlaczego faceci takich nie mają? Ale to nic, spytam ją o to później.
Spojrzał na nią i się przeraził - Chichi odchyliła głowę, zamknęła oczy, rozchyliła usta i wzdychała... Goku myślał, czy coś nie tak.
- Chichi, nic ci nie jest?
- Nie, kochanie, rób to dalej... Po prostu jest mi dobrze...
- Aha... To się cieszę... To też jest miłe, Chichi... Czy ja... mogę też je całować? Tak jak twoje usta?
- Och, Goku-sa... Odważny jesteś... Ale lubię takich! Całuj je...
Wziął je w dłonie i zaczął całować, właściwie najpierw muskając ustami, a później jego pocałunki stawały się coraz śmielsze, widząc, jak po ciele Chichi przechodzą dreszcze, że się wygina, a sutki stają się coraz twardsze, jak dwa małe kamyczki... Bardzo go to zaciekawiło. On wprawdzie też miał sutki (jak facet), ale nigdy nie widział, albo nie zwracał uwagi na to, co się z nimi dzieje. Całował jej piersi i dotykał sutków na przemian... W końcu pomyślał, jak to może smakować, bo pachniały ślicznie... I... Zrobił to. Zaczął błądzić językiem po jej piersiach, co doprowadzało ją do szaleństwa... Chichi wzdychała z rozkoszy i cicho jęczała. Nie myślała, że on to zrobi. Ale widać jemu się to podobało. Jej skóra miała smak słony od potu, ale coraz bardziej sprawiało mu to przyjemność... Nawet większą niż jedzenie... Już wiedział, co najbardziej lubi w swojej żonie... Cycki... W końcu miała na imię Chichi... Właściwie mógł się nimi bawić bez przerwy, tak mu się podobały... Ale jeszcze nie wiedział, co go czeka... Gładził ją także po brzuchu, równie delikatnym i gładkim, jak jej cycuszki... Po czym zaczął go też całować, schodził coraz niżej i niżej... Ale Chichi przerwała mu te pieszczoty i uniosła jego podbródek.
- Co jest? Już ci... nie jest dobrze?
- Nie skarbie, to nie tak... Ale schodzisz tak nisko, a czas, byś... zobaczył co innego.
Ściągnęła z siebie całkiem koszulkę i rzuciła ją na podłogę. Goku zobaczył jej łono, gładkie i wygolone. Pamiętał, że jak pierwszy raz zobaczył tę rzecz u Bulmy (oczywiście przypadkiem), to się przeraził. Nie miał pojęcia, że kobiety w tym się różnią od mężczyzn... I do tej pory ten widok nieco go dziwił, ale... postanowił się w końcu dowiedzieć, o co w tym chodzi. Najpierw trochę dotykał jej kobiecości tu i ówdzie, co sprawiało, że Chichi szalała... Ze zdumieniem odkrył, że im bardziej tego dotyka, tym bardziej to jest mokre... Łaskotał palcem te mokre miejsca, po czym go wyciągał... Wąchał go i był zaskoczony tym dziwnym zapachem, którego wcześniej nie znał... Ale to, co nieznane, ekscytowało go jeszcze bardziej, jak każdego faceta... Smak też miało dziwny, lekko słonawy... Nie umiał tego wyjaśnić, ale... Polubił to, widząc, że takie dotykanie sprawia Chichi jeszcze większą przyjemność niż zabawa cycuszkami... Ale... Ciekawość była większa i przerwał te pieszczoty.
- Chichi?
- C-Co... Co jest, kochanie... Czemu przestałeś?
- Nie wiem, czemu, podoba mi się to, co tam masz, ale... Co to właściwie jest? My mamy ptaszka i jajeczka, a wy...?
- Hmm... Goku-sa... Skoro wy macie ptaszka i jajeczka, to... To jest gniazdko dla twojego ptaszka!
- Gniazdko?
- Tak, gniazdko... Jest ciepłe i przytulne, twojemu ptaszkowi tam się spodoba... Hihi, mówię ci... A teraz coś ci zdradzę. Jeśli tam trochę twój ptaszek pobędzie, to może będziemy mieli dziecko...
- Dziecko...? - nie spodziewał się, że dzieci robi się w taki sposób, że to może być... przyjemne.
- Rozumiesz teraz, skarbie?
- Tak, Chichi... - uśmiechnął się.
- Hmm... To skoro o twoim ptaszku mowa... To może... - zarzuciła ręce na jego szyję i czule pocałowała - teraz ja tak... cię popieszczę... Jak ty mnie...
Spojrzeli sobie prosto w oczy i się uśmiechnęli. Jej mężowi spodobał się ten pomysł. Do tej pory pieścił ją na siedząco, ale Chichi położyła się na nim i zaczęła go delikatnie całować, po twarzy, ustach, uszach, szyi, karku, ramionach... Schodziła coraz niżej i zajęła się jego klatą, którą bardzo lubiła, i brzuchem... Gdy muskała go tak wszędzie swoimi ciepłymi ustami, czuł, że zalewa go fala rozkoszy, jakiej nie doznawał wcześniej, a wiele rzeczy sprawiało mu przecież przyjemność, jak jedzenie, czy walka... Zamknął oczy. To był jakiś nowym, nieznany mu rodzaj przyjemności, której nie mógł porównać do żadnego jedzenia, czy żadnej walki. Nie wiedział, dlaczego te pocałunki i jej dotyk sprawiały, że krew mu płynęła coraz szybciej i serce waliło mu, jakby miało zaraz wyskoczyć z klaty! Nie czuł się tak podczas żadnego treningu ani walki... Ślinił się również, jakby widział coś smacznego... Lubił lizać swoją żonę, bo smakowała lepiej niż jakiekolwiek jedzenie... Nie wiedział, co mu jest, wariował, lecz to szaleństwo było takie przyjemne, że nie chciał, żeby przestawała... Nawet nie wiedział, że wzdycha z rozkoszy i że masuje ją po jej tyłku, równie miękkim, co jej cycuszki... Czuł też, że jego krew płynie jakby w jedną stronę... W stronę ptaszka, że dzieje się z nim coś dziwnego, ale i przyjemnego...
W końcu Chichi przerwała pieszczoty i ściągnęła ze swojego męża majtki... Zawstydziła się i odwróciła... Pierwszy raz zobaczyła męskość w pełnej gotowości... Tak, ptaszek Goku był już gotowy, stał dumnie na baczność, jak żołnierz czekający na rozkazy... Miał się czym pochwalić, był nieprzeciętnych, wręcz naprawdę olbrzymich rozmiarów... Chichi delikatnie go dotykała, ale bardzo nieśmiało, pierwszy raz widziała coś takiego... Jednak... Goku był tym widokiem również mocno zdziwiony. Nigdy nie widział, żeby z jego ptaszkiem działo się coś takiego, nawet, gdy dorastał, to tylko śniły mu się dziewczyny i cycki, ale nie wiedział o tym, że jego ptaszek przybierał... takie rozmiary. Tylko czasem czuł rano potem kisiel w majtkach, ale jak to Goku, nie przejmował się tym.
- Chichi... Co jest z nim?
- Kochanie... Powinieneś być dumny... Twój ptaszek... Jest taki wspaniały!
- Ale nigdy nie widziałem, żeby on był taki duży, żeby tak stał! I żeby...
- Był taki twardy? - dotknęła go tam. - Co, nie sprawia ci to przyjemności...?
- Tak... To jest miłe... Nie przestawaj! Nie wiem, jak to robisz, ale to jest cudowne!
- Hmm... Te pocałunki i macanie, to wszystko było po to, żeby przygotować się na najprzyjemniejsze, kochanie... Twój ptaszek jest gotowy... Żeby wlecieć do mojego gniazdka.
- Ale jak...?
- Nie martw się, skarbie... Po prostu połóż się na mnie, ale tak delikatnie... - poinstruowała go.
Jej mąż zrobił, jak mu mówiła... Rozszerzyła nogi i odsłoniła swoje gniazdko, tak, by był do niego dobry dostęp, po czym... Wzięła jego ptaszka w rękę i powoli, delikatnie... Sprawiła, że wleciał tam do środka. Wprawdzie sprawiło jej to lekki ból, ale zacisnęła zęby i już było lepiej. Natomiast Goku czuł się jak nigdy... Było tam tak ciepło, ciasno... Przyjemnie... I ślisko. Złapała go za pośladki i popchnęła go do siebie. To sprawiło mu jeszcze większą rozkosz.
- No, kochanie... Teraz musisz tak się ruszać w moją stronę, jak przed chwilą...
- Czy tak? - zrobił, jak jego żona mówiła. I dało jej to ponownie przyjemność.
- Tak! Tak! Rób to dalej, proszę... Nie przestawaj, mój skarbie... Jesteś zdolny... Szybko się uczysz... Rób to!
Po czym Goku zaczął ruszać tak, jak mówiła jego żona. Każdy ruch sprawiał mu coraz większą przyjemność, jeszcze większą niż wtedy, gdy go pieściła... Wszystko chodziło na najwyższych obrotach, taką rozkosz dotychczas dawał mu trening lub jakiś wysiłek... Poruszał najpierw delikatnie, ale potem coraz mocniej i mocniej... Szybciej i szybciej... Głębiej i głębiej... Nie spodziewał się, że taka bliskość da mu przyjemność i jego żonie również... Chichi już nie tylko wzdychała, ale i jęczała... Szeptała wciąż na przemian słowa: Goku, Goku-sa, kocham cię, jeszcze, tak... Macała go po plecach, po jego jędrnym tyłku... Czuła się tak seksownie, nie wyobrażała sobie, że to może być takie przyjemne... Krew i hormony buzowały, a zapach jej spoconego męża wyzwalał w niej coraz większą namiętność... Chichi wiła się, wyginiała, oplotła swoje nogi na jego biodrach... I... Wbiła paznokcie w jego kark, lecz dla niego to też było przyjemne... Podobało mu się to coraz bardziej i bardziej... Pchał mocniej i mocniej i patrzył na swoją żonę. Widział, że jej cycuszki znów stają się takie, jak wtedy, gdy je dotykał... Dlatego znowu zaczął je lizać, co spowodowało... Reakcję łańcuchową. Chichi zaczęła jęczeć jeszcze głośniej i głośniej, przycisnęła swoje nogi bardziej do jego bioder, co sprawiało, że on pchał coraz szybciej i mocniej... Dawało mu to rozkosz, czuł, jakby za chwilę miał eksplodować... Jej kobiecość była coraz bardziej śliska i mokra... To uczucie, dotychczas nieznane obojgu... Sprawiało, że chcieli, żeby robić to jeszcze intensywniej... Oboje już powoli nie wytrzymywali... Jeszcze chwilę... Czuli, że za moment stanie się coś niezwykłego, coś jakby eksplozja...
Nie wiem, co to jest, ani jak ona to robi, ale to takie cudowne... Jak trening, tylko lepszy... Smaczniejsze niż jedzenie... Nie wiem, co się ze mną dzieje... To wszystko jest takie wspaniałe... Nigdy się lepiej nie czułem... - myślał Goku.
Jestem... Jestem w niebie! Bałam się, jak to będzie... Niepotrzebnie... Mój Goku-sa jest wspaniałym mężem! Takim czułym, takim kochanym... Ja... Ja płonę z rozkoszy! Zaraz oszaleję!
I w istocie, wszystkie ich zmysły szalały... Już za chwilę miała nastąpić eksplozja... Goku i Chichi przez moment spojrzeli sobie w oczy. I wtedy... Dotarli na szczyt... Jego nasienie zalało całe jej gniazdko... Gdy skończył, wyszedł z niej i położył się, by odetchnąć po tym wszystkim. Chichi jeszcze przez moment jęczała, ale potem przytuliła się do Goku, by też odetchnąć. Gdy doszli do siebie, spojrzeli na siebie takim wzrokiem, jak nigdy wcześniej... Chichi pocałowała go w policzek, a Goku głaskał ją po ramieniu...
- Goku-sa... I jak ci się podobało?
- Chichi... To była najcudowniejsza rzecz, jaką w życiu robiłem! - uśmiechnął się jak dziecko, które dostaje cukierka. - Tylko... Jedna rzecz mnie niepokoi.
- Co się stało, Goku-sa?
- Co wtedy ze mnie... Wystrzeliło?
- Och, głuptasie... To było... nasienie. W środku są takie małe nasionka, a w moim gniazdku... jajeczko... Jeśli jedno nasionko dotrze do jajeczka, to będziemy mieli dziecko. - uśmiechnęła się. W ten trochę dziecinny sposób wytłumaczyła mu, skąd się biorą dzieci.
- Hmm... To fajny sposób na robienie dzieci.
Zaczęli się śmiać, a po chwili znów delikatnie się pocałowali...
- Chichi... Podobało mi się to tak bardzo, że... Mógłbym to z tobą robić bez przerwy!
- Kochanie... Będziemy mieli na to dużo czasu... Zobaczysz, mój skarbie... - pocałowała go czule w usta. Goku pogładził ją po policzku. Chwilę spoglądali sobie w oczy, a potem... zasnęli w swoich ramionach. Tak wyglądała ich noc poślubna...
Kolejne dni upływały równie słodko... Goku podobała się ta troska, jaką daje mu Chichi, to, że gotuje pyszne dania dla niego, że tak go czule przytula, całuje... Uwielbiał ją coraz bardziej, jej oczy, uśmiech, sylwetkę... Ale wciąż najbardziej lubił te cycki... Robił ochoczo wszystko, o co żona prosiła... A nocami... Chichi uczyła go coraz to nowszych rzeczy, byli coraz śmielsi i odważniejsi, próbowali nowe pozycje, miejsca, pieszczoty... Goku do tego stopnia polubił seks, że to on częściej go inicjował, wystarczył mu widok i znaczący uśmiech żony, by być w gotowości... Często się całowali i przytulali... Czuł się przy tym tak dobrze, jego serce szybciej biło na jej widok i pragnął, żeby była z nim bez przerwy... W końcu zrozumiał, że to wszystko to po prostu miłość. I choć czasem na niego krzyczała, to wybaczał jej to wspaniałomyślnie... W łóżku. Również on zaczął zwracać się do niej pieszczotliwie, mówić: kochanie, kotku, skarbie, często prawił jej komplementy i wyznawał miłość... Nie tylko w nocy... Czuł, że nie wiedziałby, co by zrobił, gdyby ją stracił, chciał ją chronić za wszelką cenę...
Efektem ich upojnych nocy było oczywiście dziecko. Chichi była bardzo szczęśliwa, gdy zorientowała się, że jest w ciąży. On także się cieszył, choć jeszcze dokładnie nie wiedział, co to znaczy być ojcem. Chichi wszystko mu wyjaśniała, co i jak, a on opiekował się nią, jak tylko mógł...
Znosił jej humorki, często ją przytulał i starał się nie denerwować... Głaskał ją po brzuchu i cieszył się, gdy dziecko się ruszało... Bardzo przeżył też poród, który był ciężki dla Chichi, ale wspierał ją, jak tylko mógł...
Gdy zobaczył swoje dziecko, malutkiego chłopczyka, wprost oszalał z radości... Od razu go pokochał... Może dlatego, że sam ciągle czuł się jak małe dziecko? W każdym razie to były szczęśliwe chwile...
~~~~~~~~~~
Chichi miło wspominała noc poślubną i szczęśliwe chwile z małżeństwa, lecz nagle poczuła coś dziwnego... To były pierwsze ruchy jej dziecka, jakie poczuła... To ją uradowało. Pogładziła delikatnie swój brzuch i się ucieszyła... Gdyby tylko Goku mógł to widzieć... Ale cieszyła się z tego, co ma.
Witaj, skarbie... To ja, twoja mama... Wreszcie cię czuję, maleństwo... Kocham cię. A teraz dobranoc.


Przejdź do <-- Rozdział 2 / Rozdział 4 -->

Autorka: Kayleigh90


2441 Czytań | Drukuj