Witaj w serwisie DragonBall 4 Ever

Czym jest db4ever?

Społeczność db4ever skupia wokół siebie fanów zarówno tego kultowego anime/mangi jak i miłośników japońskiej kreski ogólnie. Jesteśmy tu by poznawać innych użytkowników o podobnych zainteresowaniach, dyskutować na forum na tematy dragonball'owe ale i te całkiem odmienne, oceniać swoje prace, czy poprostu zassać odcinku lub znaleść kilka przydatnych ciekawostek dotyczących tej serii anime.

Nie trać czasu i zarejestruj się już teraz. Gdy zechcesz poznać bliżej zgraną ekipę która przesiaduje tu od lat to stwierdzisz że zdziwieniem że zajżenie tu choćby raz na dzień to już odruch i masz to we krwi ;)

Logowanie Użytkownika

Dostępność Loginu:


Zanim założysz konto sprawdz czy wybrana przez Ciebie nazwa użytkownika nie jest już zajęta.


Wpisz planowaną nazwę użytkownika (login) a następnie wciśnij przycisk 'Tab' by sprawdzić jej dostępność.

Wpisz Szukaną Frazę:

Artykuły Na Forum Odcinki
Użytkownicy Filmy Online


Powrót na Stronę Startową
Wyszukiwarka
Fanfik: Times of Peace - CH1PL
Dodane przez Gokusiek dnia 12-10-2010 22:35

  
"Times of Peace - Chapter 1"



- Mamo, tato nie żyje. Walczył dzielnie przeciwko Cellowi, ale niestety, poświęcił się na darmo. Kazał powiedzieć, że cię bardzo kocha i nigdy... Nie zapomni twojej ślicznej buzi.
Na te słowa Chichi wybuchła płaczem. Płakała, jak nigdy dotąd, w końcu utraciła swego ukochanego męża... Gohan, widząc rozpacz matki, sam miał łzy w oczach. W końcu czuł się wszystkiemu winien, gdyby nie zabił w porę Cella, nigdy nie musiałby mówić takich słów matce. Miał dopiero 10 lat, a musiał się odtąd zachowywać jak mężczyzna i dbać o swoją mamę, z pomocą swojego dziadka, oczywiście. Ox King i Gohan pocieszali Chichi jak tylko mogli, lecz to wcale nie pomagało. Żona Goku wciąż myślała tylko o nim... Nawet jej ukochany jedynak, jej Gohan stracił w jej oczach znaczenie i nie poganiała go do lekcji tak często, jak wcześniej. Niemniej Gohan czuł się tą sytuacją skrępowany. Nie poznawał własnej matki... Zawsze despotyczna, wiecznie krzycząca na ojca i poganiająca swego syna do lekcji, lecz czasem także i czarująca, ślicznie uśmiechająca się i gotująca pyszne dania, które uwielbiał jej mąż, teraz była nie do poznania. Wprawdzie wykonywała swoje obowiązki jak dawniej, ale była mniej wybuchowa, a częściej milczała, wpatrywała się dziwnie w jeden punkt, często była zamyślona. Gohan chciał z nią o tym porozmawiać, ale... nie miał odwagi. Po za tym, rozmowa z matką się niezbyt kleiła. Czasem jednak widział, jak matka bezustannie patrzy się w zdjęcie w ramce, które przedstawiało jego, jako małe dziecko, ją, radosną i uśmiechniętą oraz Goku, swego ojca, również wydającego się być szczęśliwym. Patrzyła na to zdjęcie ze smutkiem, z jakąś tęsknotą... I przesuwała palcem ten fragment zdjęcia przedstawiający jej męża. Gohanowi robiło się przykro również wtedy, gdy w nocy słyszał płacz matki, a przez ten płacz słowa: Goku... Mój Goku-sa... Tęsknię za tobą.. I tak było każdej nocy. Bardziej jednak od tego wszystkiego Gohana przerażał fakt, że ta zmiana nastąpiła praktycznie z dnia na dzień, odkąd powiedział tę straszną wiadomość. Jego dziadek nie potrafił pocieszyć mamy, tak więc wiedział, że musi coś zrobić. Po jakiś dwóch tygodniach nie wytrzymał.
Była akurat pora obiadu, lecz dziwny był to obiad, gdzie do nikogo nic nie mówisz, nie to, co dawniej... W końcu Gohan nie wytrzymał. Odłożył gwałtownie swoją porcję, wstał i powiedział:
- Mamo!
- Tak, synku? - spytała zdumiona Chichi.
- Mamo, ja... - łzy same mu napływały do oczu. Nie wiedział, co ma powiedzieć. - Ja po prostu nie mogę już tego znieść, mamo! - spojrzał jej prosto w oczy, ale Chichi nadal była zaskoczona. - Mamo, przykro mi to mówić, ale to nie jest normalne...
- Gohan...
- Daj mi skończyć! - krzyknął ze złością, ale też i z bólem. - Daj mi skończyć, mamo! Ja rozumiem, że jest ci smutno po tym, jak tata odszedł, mi także, ale... Ale... - mówił to,. zaciskając zęby, żeby nie płakać - Trzeba żyć dalej... Tata by tego nie chciał, on nie znosił, kiedy byłaś smutna, on cię kochał za to, jak się o niego troszczyłaś, znosił nawet twoje krzyki! Wiedział, że były czasem słuszne, ale cię kochał. Za to, że byłaś. Ja mogę czuć się o wiele bardziej winny... To przeze mnie zginął! - rozpłakał się.
- Kochanie, nie mów tak...
- Kiedy to prawda, mamo, prawda i nigdy sobie tego nie wybaczę! Ja lubiłem walczyć z tatą, ale teraz widzę, że to ty miałaś rację... Powinienem był się uczyć... - pozwolił, by łzy mu ciekły po policzkach. - Trzeba żyć dalej... Tęsknisz za nim, ale masz mnie, pamiętasz? Czy zapomniałaś o mnie?
Chichi była w szoku. W tym momencie coś ją poruszyło... Jej syn powiedział ciężkie, ale prawdziwe słowa. Było jej strasznie wstyd. Ze łzami w oczach podeszła do Gohana i go przytuliła. Jej syn objął ją tak mocno, jak właściwie nigdy wcześniej.
- Synku, masz rację... Jak mogłam o tobie zapomnieć? Tak bardzo cię przepraszam, kochanie. - zaczęła płakać. - Ale nic nie poradzę na to, że tęsknię za tatą, bardzo go kochałam i nadal kocham... Wierzę, że do nas wróci... Masz rację, tata nie chciałby mnie widzieć w takim stanie, zmartwiłabym go tylko... Muszę coś zrobić... Cieszę się, że w końcu mi o tym powiedziałeś, skarbie. Jeszcze raz cię przepraszam... Kocham cię. - ucałowała go w czoło. - Och, Gohan...
- Mamo, ja... Też cię kocham.
- Czas o tym porozmawiać, jak mogłam być tak ślepa i nie widzieć, że mój syn też cierpi... Czy... chciałbyś o tym porozmawiać?
Gohan spojrzał na nią i uśmiechnął się.
- Tak, mamo.
- Dobrze. To opowiedz mi, co się tam zdarzyło.
Gohan opowiedział matce o walce z Cellem ze szczegółami, co tam się działo, co on przeżywał, przyznał się do błędu, jaki popełnił, nie zabijając okrutnego Cella zanim nie było za późno... Mówił o tym, jak się czuł, gdy ojciec się poświęcił, że to mu dodało sił. Ale także o tym, jak za nim tęskni... Że usłyszał ojca, zanim ostatecznie pokonał Cella i to właśnie Goku dodał mu sił do walki... Wspominał także o tym, że gdy żegnał Future Trunksa, to czuł jakąś obecność ojca, nawet poczuł to, że dotknął jego ramienia.
Chichi także opowiedziała synkowi, że tęskni za mężem, bo bardzo go kochała i zanim pojawiły się cyborgi i Cell, to czuła się szczęśliwa, jak nigdy dotąd, bo Goku okazywał jej często uczucia, co z resztą sam Gohan widział i był z tego powodu również szczęśliwy. Opowiadała o tym, jak martwiła się o męża podczas choroby i swojej opiece... A także o radości, kiedy wyzdrowiał. Gohan i jego matka wspominali również te dobre momenty z ojcem, czasami zabawne... Śmiali się, już dawno tego nie robili. Rozmawiali ze sobą do późna. Widać było, że ta rozmowa była potrzebna im obojgu. Gdy już położyli się spać, Gohan na moment przyszedł do sypialni rodziców. Było tak, jak myślał. Mama pierwszy raz tej nocy nie płakała, a uśmiechała się. Przykrył ją, pocałował w policzek i szepnął:
- Dobranoc, mamo.
Następny ranek był zupełnie inny od poprzednich. Matka i syn rozmawiali ze sobą, jak dawniej. Chichi nawet pozwoliła mu dziś się bawić i robić na co tylko ma ochotę, nie gnała go do lekcji. Lecz nagle, po śniadaniu, mama Gohana mimo radości poczuła się dziwnie. Kręciło się jej w głowie i było niedobrze... Zwymiotowała. Gohan, zaniepokojony, spytał:
- Wszystko w porządku, mamo?
Chichi musiała odetchnąć i po chwili powiedziała:
- Tak, synku, spokojnie... To nic takiego. - uśmiechnęła się, jakby nic się nie stało. - Musiałam się czymś zatruć. Idź się bawić, przyjdź tylko na obiad.
- No... dobrze. Do zobaczenia! - jej synek wybiegł z domu z uśmiechem na ustach.
Chichi była jednak zaniepokojona nieco tą poranną niedyspozycją. Podczas zmywania myślała:
Dziwne... Co mi jest? Przecież zawsze szykuję świeże potrawy, jeśli bym się zatruła, to Gohan też... Ostatni raz tak miałam... Podczas ciąży z nim. Ale nie, to przecież... Chociaż zaraz... Przecież nie mam okresu, czemu na to nie zwróciłam uwagi? Jaka ja głupia... Och, to musiało być wtedy...- uśmiechnęła się. -Czyli zaraz, faktycznie, wszystko się zgadza, jestem... Jestem w ciąży!
Ucieszyła się na tę myśl. I to nawet bardzo. Wiedziała, że nowe dziecko zawsze będzie jakąś cząstką jej ukochanego Goku, owocem ich miłości... Dawno nie czuła się tak dobrze. Była naprawdę szczęśliwa i wszystko, aż do pory obiadu robiła wręcz ze śpiewem na ustach... Nie mogła się doczekać powrotu Gohana, by mu powiedzieć radosną nowinę. W końcu jej syn wrócił. Spytał najpierw, czy już się lepiej czuje, na co odparła, że tak i cały czas radośnie sobie nuciła. Gohan nic z tego nie rozumiał, ale cieszył się, bo mama uszykowała mu przepyszny obiad. Gdy skończył, spytała:
- I jak kochanie? Smakowało?
- Tak, i to bardzo, mamo. - uśmiechnął się.
- Cieszę się. Wiesz synku, muszę ci coś powiedzieć.
- Ale co, mamo? - spytał lekko zaniepokojony.
- Otóż... Gohan, będziesz starszym bratem.


Przejdź do Rozdział 2 -->

Autorka: Kayleigh90


2804 Czytań | Drukuj