Witaj w serwisie DragonBall 4 Ever

Czym jest db4ever?

Społeczność db4ever skupia wokół siebie fanów zarówno tego kultowego anime/mangi jak i miłośników japońskiej kreski ogólnie. Jesteśmy tu by poznawać innych użytkowników o podobnych zainteresowaniach, dyskutować na forum na tematy dragonball'owe ale i te całkiem odmienne, oceniać swoje prace, czy poprostu zassać odcinku lub znaleść kilka przydatnych ciekawostek dotyczących tej serii anime.

Nie trać czasu i zarejestruj się już teraz. Gdy zechcesz poznać bliżej zgraną ekipę która przesiaduje tu od lat to stwierdzisz że zdziwieniem że zajżenie tu choćby raz na dzień to już odruch i masz to we krwi ;)

Logowanie Użytkownika

Dostępność Loginu:


Zanim założysz konto sprawdz czy wybrana przez Ciebie nazwa użytkownika nie jest już zajęta.


Wpisz planowaną nazwę użytkownika (login) a następnie wciśnij przycisk 'Tab' by sprawdzić jej dostępność.

Wpisz Szukaną Frazę:

Artykuły Na Forum Odcinki
Użytkownicy Filmy Online


Powrót na Stronę Startową
Wyszukiwarka
Fanfik: You are hot then your cold
Dodane przez Gokusiek dnia 12-10-2010 22:28

  
"You are hot then your cold"



Majin Buu pokonany. Goku odzyskał życie, może wrócić ze swoją rodziną do domu… Ale… Atmosfera w domu Son'ów jakaś napięta, nie do zniesienia… Mały Goten nie zauważa tego, cieszy się z powrotu taty, którego znał tylko z opowieści matki i brata. Gohan widzi, że pomiędzy jego rodzicami coś nie gra, ale nie ma odwagi zapytać.



Już po obiedzie…
- Stęskniłem się za Ziemskim jedzeniem… Gotujesz przepysznie jak zawsze… - stwierdził Goku zadowolonym głosem.
Chi Chi milczy, pozbierała talerze i zaczęła zmywać. Goten poszedł do pokoju, Gohan poszedł gdzieś, coś załatwić… Zostali sami. Ta cisza robiła się denerwująco niezręczna….
- Długo jeszcze będziesz tu siedział?! – warknęła Chi Chi pod nosem.
- Jak Cię tak irytuje moja obecność, to sobie pójdę! – zamknął drzwi z hukiem. Na niej nie zrobiło, to najmniejszego wrażenia, ale… - Cholerny idiota…



Goku zniknął gdzieś na cały dzień…
- Ile ona jeszcze się będzie na mnie gniewać…? Właściwie, to za co? Nie mam już pomysłu… - urwał. – Poczekam, przejdzie jej, jak zwykle. No nic, co ma być, to będzie. – westchnął. – Ona zawsze taka była.



Wieczór, Goku wchodzi do domu.
- Kolacja, chodź jeść. – powiedziała od niechcenia.
Goku podszedł do niej, dotknął jej biodra, dał całusa w policzek – Nie, dziękuję. Nie jestem głodny. – Poszedł do sypialni.
Chi Chi wstała jak wryta, Gohan i Goten patrzyli na siebie pytającym wzrokiem. Oni nie usłyszeli wszystkiego, w między czasie Goku szepnął żonie do ucha – Potrafię być bardziej upierdliwy, niż Ty.


Zanim Chi Chi ogarnęła kuchnię, minęło sporo czasu. Wzięła długą, gorącą, odprężającą kąpiel… Nagle Goku wchodzi do łazienki. Oparł ręce o brzeg wanny, zmierzył żonę chłodnym wzrokiem… Złapał ją za podbródek i przybliżył do swojej twarzy…
- Długo jeszcze zamierzasz to ciągnąć? Te Twoje gierki…
- Masz z tym jakiś problem? – Szepnęła namiętnym głosem…
Goku poczuł, że robi się czerwony na twarzy…
- Mam durnia za męża… - wyszeptała, złapała go za podkoszulkę, musnęła ustami jego usta…
- A teraz wynocha stąd! – Jej głos nie brzmiał już tak słodko i przyjemnie jak chwilę wcześniej, był szorstki i stanowczy.
Goku wstał nie wierząc własnym uszom. Przez chwilę patrzył w jakiś punkt, odwrócił się i wyszedł bez słowa.
- Ze mną nie wygrasz – mruknęła.



Goku oparł się o drzwi łazienki, po czym zacząć się osuwać na podłogę…
- Dlaczego mnie prowokujesz, a potem odtrącasz? Jestem twoim mężem, a traktujesz mnie jak kogoś obcego, intruza. – Powiedział, to głośniej niż zamierzał…
Chi Chi poczuła, że zalewa ją taka fala wstydu jak nigdy. Żałosny egoizm…
Zerwała się z wanny, okryła ręcznikiem – Czy ja się tylko przesłyszałam…?



Wyszła, ale męża już nie było… Ani w sypialni czy kuchni… Nawet w pokoju chłopców…
Spojrzała przez okno, Goku stał przed domem, zatopiony we własnych myślach…
- Wróci… - uspokoiła się nieco. Poszła do sypialni, ubrała pidżamę, którą była… Koszulka jej męża. Od czasu kiedy zginął podczas Cell Game, spała w niej co noc… By móc czuć jego zapach…? Zasnęła…



3 w nocy… Chi Chi kładzie rękę na jego miejscu, jest puste… - Chyba nie…?



Wyszła na podwórko, tylko w jego koszulce… On tam nadal stał… Podeszła i złapała go za rękę. Goku nie protestował i pozwolił się zaprowadzić do domu…
Usiadł w kuchni przy stole, żona robiła mu herbatę. – Przemarzł, ale nie przyzna się do tego. – pomyślała. Postawiła przed nim kubek i położyła rękę na ramieniu. – Jest cały zimny…



Nie odezwali się do siebie ani słowem. Weszli do sypialni, Goku szedł za nią.
- Dlaczego masz ubraną moją koszulkę? – Jego słowa zabrzmiały ostro, za ostro… Oskarżenie?
- Tęskniłam… - Szepnęła do siebie ledwo słyszalnym głosem. Goku nie jest pewny co właściwie powiedziała, być może właśnie, to chciał usłyszeć i umysł płata mu figle?
Usiadła na brzeg łóżka, chciała coś jeszcze powiedzieć, ale słowa ugrzęzły jej w gardle.



Goku cały zmarznięty, niewiele się zastanawiając położył się do łóżka, tylko ciche: Dobranoc… Zasnął. Ona wciąż siedziała, tysiące myśli krążyło jej po głowie… Położyła się, czuła, że jej mąż trzęsie się z zimna… Przytuliła się do jego pleców…
Z czasem jego ciało stało się ciepłe…



- Czemu się odsuwasz…? – szepnął Goku. – Spełniłaś swój obowiązek i sobie idziesz?
Chi Chi zaskoczona zdołała wydusić tylko: - Długo już nie spisz?
-Od samego początku. Dowiem się dlaczego taka jesteś?
Chi Chi nieświadomie uroniła łzę…
- Nic Cię nie obchodzi, wiesz?! Nic tylko jedzenie, treningi, walka… Egoisto!
Goku milczał.
- Co już mi nic nie powiesz? Zostawiłeś mnie i synów, oni nie mieli ojca, ja nie miałam męża! Wiesz jakie, to uczucie: samotność ?? – coraz bardziej podnosiła głos.
- Akurat doskonale wiem, tak dla Twojej wiadomości! Nic tylko się drzesz całymi dniami! – Chi Chi patrzyła i słuchała męża z niedowierzaniem… - Zamknij się po prostu… - powiedział łagodnym głosem i przywarł do jej ust, otarł łzę, która nie spłynęła jeszcze…



- Wróciłem do domu po tylu latach, co ty myślisz, że jestem kretynem bez serca? – Chi Chi kiwnęła głową przepraszająco… - Myślisz, że specjalnie zginąłem? – Zabrzmiało, to tak idiotycznie, że oboje zaczęli się śmiać… - Myślałem, że chcesz bym się wyniósł… - Przeczesała palcami jego włosy…
- Nawet tak nie mów…



Goku chwycił jej rękę i przyłożył do swojej twarzy, rozpuścił jej włosy… Chi Chi weszła na niego, szepnęła mu do ucha…
- Czyżbyś coś chciał…?
- Zadajesz głupie pytania…
- Więc…? – Kusiła…
- Może… - Ściąga jej pidżamę…
- Może…? – Kąsa lekko jego usta…
- Mhmm… - Jęknął z aprobatą…



Ona: Muska ustami jego szyję…
On: Przewraca ją na plecy…
Oni: Zawieszają wzrok na sobie…
On: Przytula się do niej…
Ona: Wplata palce w jego włosy…
Oni: Ich oddechy przyśpieszają…




Delikatnie odgarnęła jego grzywkę… Jest cały spocony… Dotyka jego czoła…
- Ty masz gorączkę! – krzyknęła.
- Nie szkodzi… - zamruczał.
- Chyba oszalałeś? – Wstała z łóżka i ruszyła w stronę drzwi.
- Masz zamiar tak wyjść…? – Powiedział z wyraźnym rozbawieniem w głosie.
Do Chi Chi dotarło, że jest kompletnie naga.
- Co? Zazdrosny? – Zakłada pidżamę, która leżała gdzieś koło stolika…
Goku uśmiechnął się od ucha do ucha, podrapał się po głowie… Jego typowa reakcja…
Po chwili żona wróciła i położyła mu kompres na czole…
- Nie myśl sobie, że Ci się upiekło… Kochanie…
- Ehmmm… Też Cię kocham…? Kochanie?
Nieśmiałość wywołała uśmiech na ich twarzach, wybuchli śmiechem.


Autorka: Amy-Goku


3880 Czytań | Drukuj