Witaj w serwisie DragonBall 4 Ever

Czym jest db4ever?

Społeczność db4ever skupia wokół siebie fanów zarówno tego kultowego anime/mangi jak i miłośników japońskiej kreski ogólnie. Jesteśmy tu by poznawać innych użytkowników o podobnych zainteresowaniach, dyskutować na forum na tematy dragonball'owe ale i te całkiem odmienne, oceniać swoje prace, czy poprostu zassać odcinku lub znaleść kilka przydatnych ciekawostek dotyczących tej serii anime.

Nie trać czasu i zarejestruj się już teraz. Gdy zechcesz poznać bliżej zgraną ekipę która przesiaduje tu od lat to stwierdzisz że zdziwieniem że zajżenie tu choćby raz na dzień to już odruch i masz to we krwi ;)

Logowanie Użytkownika

Dostępność Loginu:


Zanim założysz konto sprawdz czy wybrana przez Ciebie nazwa użytkownika nie jest już zajęta.


Wpisz planowaną nazwę użytkownika (login) a następnie wciśnij przycisk 'Tab' by sprawdzić jej dostępność.

Wpisz Szukaną Frazę:

Artykuły Na Forum Odcinki
Użytkownicy Filmy Online


Powrót na Stronę Startową
Wyszukiwarka
Fanfik: Chi Chi do you love me?
Dodane przez Gokusiek dnia 12-10-2010 21:55

  
"Chi Chi do you love me?"



Dzień wyzwolenia wszechświata. Planeta Namek. Podły i bezlitosny Freeza zostaje znokautowany przez Goku.
- Giń kreaturo! – krzyknął wściekły Goku. Po czym przeciwnik zostaje przecięty na pół… Przepełniony gniewem i miłością Goku próbuje wrócić na ziemię… Planeta eksploduje…

- Goku!!! – Chi Chi z przerażeniem budzi się ze snu – Goku… Mój Goku-sa… Żyjesz, ale dlaczego nie wracasz…? – ze łzami w oczach zasypia. W ten dzień Chi Chi wstała nadzwyczaj wcześnie. Postanowiła, że cały dzień będzie ciężko pracować, by tylko nie myśleć o tym… O nim…
- Goku jak możesz??? Jeśli chociaż nie dla mnie to zrób to dla Gohana, wróć... – pomyślała i zabrała się do dokończenia śniadania dla syna.
- Mamo… - zaczął Gohan.
- Tak synku? – odezwała się jakby od niechcenia.
- Wydajesz się smutna… Znów nie spałaś całą noc i płakałaś…?
- Nie Gohan, jestem po prostu zmęczona… - Chi Chi próbuje oszukać syna, jak i samą siebie…
- Mamo nie kłam… - wstaje i podchodzi do niej –Ja też tęsknie za tatą…- wtula się ze łzami w oczach, zaczyna płakać. Chi Chi nie jest w stanie uronić nawet jednej łzy, za dużo ich wylała. Gohan po chwili uspokaja się. Pyta:
- Mamo, mogę iść do Piccolo?
- Idź… Wróć przed zmierzchem… - Chi Chi sama się zdziwiła swoją odpowiedzią, zanim zdążyła zmienić zdanie, syna już nie było…

- Goku, a może Ty już mnie nie kochasz? Nie obchodzę Cię już? Znudziła Cię ta domowa sielanka? Nudzisz się ze mną? Czy dlatego, że czasem zachowuję się jak wredna suka??? Jestem nadopiekuńcza? Źle Cię traktuję? Nie okazuję Ci uczuć na jakie zasługujesz? A może jestem mało atrakcyjna? Stara i brzydka? Saiyanie starzeją się przecież dużo wolniej… Wciąż jesteś tak samo przystojny jak kiedyś… Bardzo wymężniałeś od chwili gdy się spotkaliśmy na turnieju… - wspomina – Goku… Pamiętasz naszą pierwszą wspólną noc…? – rumieni się – jak uczyliśmy się siebie…? Każdy centymetr Twojego ciała znam na pamięć, ale pragnę odkrywać je na nowo… Ehhh… - westchnęła i wzięła się do pracy. Dzień minął nadzwyczaj szybko, ledwo zdążyła usiąść to ujrzała syna w drzwiach.
- Mamo jestem głodny! – zawołał od progu.
- Istny Goku… - pomyślała.
Jak na postawną matkę przystało, pomimo zmęczenia, nakarmiła syna, pozmywała po kolacji i poszła spać.

- Jestem… - pomyślał Goku stojąc przed domem. – Tak dawno ich nie widziałam… Jej nie widziałem… Nie dotykałem… Nie czułem jej zapachu… Tak…. Zapachu jej skóry… Delikatnej i gładkiej… - zawstydził się, wchodzi do domu.
- Najpierw zajrzę do Gohana – postanowił – Synku, wydoroślałeś… - szepnął i pogłaskał syna po głowie – Nadrobimy stracony czas… Pójdziemy na ryby tak jak Ci to obiecałem…- wyszedł z pokoju.
Wchodzi po schodach, stara się być cicho by nikogo nie zbudzić. Zbliża się do sypialni, serce podchodzi mu do gardła. Uchyla niepewnie drzwi – Na pewno będzie wściekła – pomyślał. Zawahał się przez chwilę.
Otworzył drzwi. Ujrzał zarys sylwetki swojej żony. Poczuł przyjemne ciepło w klatce. – Wciąż ma tak samo szczupłą i zgrabną figurę… – Goku ściągnął z siebie bluzę i położył się obok swojej żony, podparł sobie głowę ręką i patrzy na jej twarz – Wyglądasz tak samo ślicznie jak przed moim odlotem na Namek… - odchylił koc – Chi Chi… - Mierzy jej ciało wzrokiem, zatrzymuje się na biuście… - Chciałbym… - Spogląda niżej… - Brzuch… Płaski, seksownie wyrzeźbiony… Idealny… Nogi… Długie… Taaa… Długie i gładkie… - Goku nie może oderwać od niej wzroku, śledzi jej na wpół nagie ciało jeszcze raz… - Tyłeczek… - ocenia dalej – Jędrny i kształtny… - Oddycha coraz głębiej… Znów spogląda na jej piersi… Dostaje wypieków, jego ciałem zaczynają rządzić hormony… - Muszę ją dotknąć… - pomyślał. Delikatnie przysunął się do żony, nie chciał jej obudzi, chciał się rozkoszować tym pięknym widokiem. Z uczuciem i troską ogarnął jej włosy z twarzy, spojrzał jeszcze raz, pogładził żonę po policzku. Zewnętrzną stroną dłoni podążał coraz niżej, wędrując po jej szyi, biuście, brzuchu… - Twoje uda… - wyszeptał. Zaczęła ogarnia go rządza… Jego dotyk się nasilił. Przyciągnął ją do siebie… - Wróciłem… - szepnął i pocałował ją jak najnamiętniej potrafił, inaczej niż zwykle…
- Goku… Mój Goku-sa…? – otworzyła oczy i nie mogła uwierzyć…
- Chi Chi… Przepraszam… - głos mu się załamał… Jego żona spojrzała mu w oczy, które są przepełnione bólem, tęsknotą i strachem, przed odrzuceniem. Jest zaskoczona i jednocześnie szczęśliwa. Wrócił. Son Goku, jej Goku-sa…
- Czekałam na Ciebie… - wyszeptała i ugryzła go zachęcająco w ucho. Twarz mu rozpromieniała, jego smutne oczy nabrały blasku, jeszcze mocniej przytulił żonę.
- Goku… - uśmiechnęła się – twardzielu… uwierasz mnie… - weszła na niego, ściągnęła mu koszulkę, pogładziła go po klatce i brzuchu… - Rozpalasz mnie… - oznajmiła uwodzicielsko – A co my tutaj mamy? – z uśmieszkiem na twarzy odchyla jego spodnie i bieliznę… Goku czerwieni się coraz bardziej…
- A co nie pamiętasz do czego to służy? Mam ci kochanie przypomnieć? – Goku zdecydowanym i silnym ruchem, ale nie brutalnym ściąga z siebie Chi Chi i kładzie się na nią i mocno przylega do jej ciała – Jeszcze mnie nie rozebrałaś??? – rzuca jej wyzwanie. Chi Chi nieco zdziwiona, ale w mgnieniu oka zrywa z męża ubranie… Goku wyraźnie zadowolony zaczyna delikatnie baraszkować rękami po jej ciele. Serce bije mu jak szalone, jego pocałunki nasilają się – Kąsasz mnie… - wyszeptała z bólem – Rozbierz mnie… Pragnę Cię… - małżonek spojrzał jej w oczy, widział w nich taką namiętność jak nigdy dotąd. Zaczął całować i lizać jej szyję, gładził jej ramiona… Odwrócił ją na brzuch i zębami odpiął stanik… - Chi Chi… - szepnął – Przygotuj się… - Ściągnął resztę bielizny, gryzł i lizał ją po plecach, pieścił piersi i tyłek. Wszedł w nią… - Goku! – Krzyknęła z bólem i grymasem na twarzy – Boli… - Mąż przewrócił ją na plecy, spojrzał w oczy – Wybacz… Tak mnie podniecasz… Ufasz mi…? – Ich nierówne oddechy zaczęły się łączyć ze sobą i nabierać rytmu…
- Nie radzisz sobie? Wielki wojownik i bohater? – prowokowała… - Tak myślisz…? – odparł smutnym głosem Goku i natychmiast złapał żonę za plecy i tyłek, podniósł z łóżka i przywarł do ściany. – Nadal tak sądzisz?? – zmieniał się w SSJ… - Goku… - powiedziała drżącym głosem… - Przerażasz mnie… - Goku widząc strach w jej oczach przybrał normalna formę – Nie bój się mnie… - wyszeptał troskliwie i z miłością. Ich ciała splotły się w namiętnym spełnieniu. Tak w spełnieniu miłości fizycznej i duchowej. Oboje zaczęli coraz głośniej jęczeć z rozkoszy… - Obudzimy Gohana… - z trudem i zdyszanym głosem wyszeptał Goku … – Trudno… - szepnęła i przygryzła jego skórę… Oboje dochodzą… Szczytują… - Chi Chi… Kochanie… Kochasz mnie…? – jęczy Goku, a po jego czole i ciele spływają kropelki potu… - Nad życie… Na zawsze… Tylko Ciebie… - wyszeptała ostatnim tchem… Czuła się szczęśliwa, spełniona, wiedziała, że jej Goku-sa nie robi tego tylko dla przyjemności, ale dlatego też, że ją kocha, potrzebuje, pożąda, wkłada w to całe swoje nieskazitelne czyste serce i uczucie. Oboje zsunęli się na podłogę, nadzy, spoceni, wykończeni, ale zadowoleni. Goku wziął swoja żonę na ręce i zaniósł do łóżka. Położyli się i wtulili w siebie. Chi Chi gładziła męża po policzku i klatce, przeczesywała swoimi palcami jego włosy…
- Chi Chi Skarbie… Myślałem o Tobie przez cały ten czas… Chciałbym żebyś mnie zrozumiała… Dlaczego tak postąpiłem… - Chi Chi posmutniała, przypomniała sobie te wszystkie samotne noce, pustkę, która prześladowała ją przez tyle miesięcy… Przytuliła mocno męża, jakby ktoś miałby jej go zabrać, wyrwać i już nie oddać… - Goku… Goku-sa… - Pocałowała go tęskno… - Po prostu… Już nigdy… Nie zostawiaj mnie samą… - Goku bardzo mocno przytulił ją do siebie, wplótł swoje palce w jej włosy – Kocham Cię… - wyszeptał, zasnęli.


Autorka: Amy-Goku


5353 Czytań | Drukuj