Witaj w serwisie DragonBall 4 Ever

Czym jest db4ever?

Społeczność db4ever skupia wokół siebie fanów zarówno tego kultowego anime/mangi jak i miłośników japońskiej kreski ogólnie. Jesteśmy tu by poznawać innych użytkowników o podobnych zainteresowaniach, dyskutować na forum na tematy dragonball'owe ale i te całkiem odmienne, oceniać swoje prace, czy poprostu zassać odcinku lub znaleść kilka przydatnych ciekawostek dotyczących tej serii anime.

Nie trać czasu i zarejestruj się już teraz. Gdy zechcesz poznać bliżej zgraną ekipę która przesiaduje tu od lat to stwierdzisz że zdziwieniem że zajżenie tu choćby raz na dzień to już odruch i masz to we krwi ;)

Logowanie Użytkownika

Dostępność Loginu:


Zanim założysz konto sprawdz czy wybrana przez Ciebie nazwa użytkownika nie jest już zajęta.


Wpisz planowaną nazwę użytkownika (login) a następnie wciśnij przycisk 'Tab' by sprawdzić jej dostępność.

Wpisz Szukaną Frazę:

Artykuły Na Forum Odcinki
Użytkownicy Filmy Online


Powrót na Stronę Startową
Wyszukiwarka
Sun Wukong czy Son Goku?
Dodane przez medyq dnia 22-11-2009 22:48

  
Wyprawa na Zachód a Wyprawa po Smocze Kule



. . .


Zapewne wielu z was wie iż Akira tworząc DragonBalla wzorował się na chińskiej mitologii. Jednak na jakim podaniu konkretnie? I kto był pierwowzorem Son Gokû? Na te i inne pytania postaram się odpowiedzieć przybliżając wam genezę powstania naszej ulubionej mangi. Rozwiązanie jest proste, a odpowiedź zna nawet wikipedia – chodzi tu oczywiście o mit Hsi-yu chi autorstwa Wu Cheng'a z okresu Dynasti Ming, znany bardziej jako „Wyprawa na Zachód”. Jednak aby móc znaleźć jakiekolwiek podobieństwa między DB a mitem trzeba najpierw posiadać jakąkolwiek znajomość mitu, dlatego postaram się Go wam przybliżyć. Mit sięga do samego stworzenia świata i opowiada bezpośrednio o chińskim odpowiedniku greckiego Herkulesa – Sun Wukongu. Jednak lećmy po kolei.





. . .


Narodziny Bohatera


Jak to zwykle w mitach bywa rzecz działa się bardzo dawno temu w czasie kiedy ziemia dopiero się formowała a cząstki porządku i Chaosu (Ying i Jang) nie były jeszcze od siebie oddzielone. Tak więc na początku czasu z pierwotnego chaosu wyłonił się kamień i osiadł na Górze Kwiatów i Owoców. Kamień ten trwał tak bez ruchu przez ponad miliardy lat aż w końcu zbudził go impuls. Nie jest znane kto lub co spowodował ten Impuls, natomiast wszyscy wiedzą co wyłoniło się z owego kamienia – małpa. Naczelny od samego urodzenia pchany ciekawością, postanowił zwiedzić miejsce swojego urodzenia jednak już po chwili natknął się na stado małp zwane Małpim Klanem. Nie wiele myśląc postanowił przyłączyć się do stada. Jednak Klan nie do końca ufał przybyszowi. Zaufanie małpa zdobyła odnajdując jaskinie ukrytą za wodospadem, którą Klan – raz z nowo przyjętym członkiem – wziął za swoja siedzibę. Mijały lata, podczas których nasz bohater awansował w drabinie społecznej aż wreszcie małpy uznały go za swojego króla i nadały mu przydomek Měi Hóuwáng (przystojny małpi król). Jednak jak to mitach sielanka nie trwa wiecznie. Podczas jednej z wypraw został ranny i uświadomił sobie iż jest niestety tylko śmiertelnikiem. Postanowił to zmienić. Opuścił rodzinne góry i wybrał się w podróż. Jednak poszukiwania nie dawały rezultatu a Měi Hóuwáng krążył po antycznym wówczas świecie. Jednak i to błądzenie nie było bezcelowe – w krótkim czasie nauczył się chodzić w pozycji wyprostowanej oraz przyswoił sobie ludzką mowę. Wreszcie odnalazł to czego szukał – mnicha który znał tajemnicę nieśmiertelności - Bodhiego – i postanowił zostać jego uczniem.

Trening u Bodhiego

Mnich z początku nie chciał nauczać Měi Hóuwánga z powodu jego wyglądu i pochodzenia – był on pół małpą-pół człowiekiem. Jednak upór i wola walki sprawiły, iż Bodhi zmienił swoją decyzję. Nadał wtedy małpię imię Sun Wukong - oznaczające Sun – małpa i Wukong – przestroga przed pustką. Niedługo po rozpoczęciu treningów Wukong został ulubionym adeptem mnicha i przyswoił sobie wszystkie techniki mistrza. Najbardziej przydatnymi z nich była możliwość zmiany kształtu, podróżowania w chmurach(nie jest jednak wyjaśnione czy po nich spacerował czy też latał używając chmury), Jīndǒuyún – technikę pokonywania 54,000 kilometrów jednym skokiem, potrafił także zmienić każdy ze swoich włosów w wybrany obiekt (nawet we własne ciało). Nie tajemnicą jest też znajomość magii Sun Wukonga. Jednak kiedy posiadł te umiejętności stał się nazbyt pewny siebie i małpia natura wzięła górę pozbawiając go dyscypliny. Bodhi wygnał więc małpiego króla. Zanim jednak ich drogi rozeszły się Sun Wukong obiecał mistrzowi iż nigdy nikomu nie zdradzi gdzie nauczył się swoich umiejętności. Każdy mityczny heros musi mieć swój atrybut. Sun Wukong nie chciał być wyjątkiem i postanowił zdobyć sobie broń. Niestety wobec tak chaotycznej postaci jak on „zwykła” broń to za mało. Upatrzył więc sobie Ruyi Jingu Bang – legendarny złoty kij służący do pomiaru głębokości, mogący zmieniać swoja długość na życzenie właściciela. Kiedy tylko Sun Wukong podszedł to kija ten zaświecił się obwieszczając nadejście swojego właściciela. W tym samym czasie Smoki Czterech Mórz sprzeciwiły się zamiarom przybysza i zaatakowały go. Ten nie tylko ich pokonał ale odebrał im inne przydatne artefakty – Złotą zbroję, Hełm z piór feniksa, i buty do chodzenia po chmurach. Kiedy Sun Wukong był u szczytu swojej potęgi, władcy podziemi zażądali jego duszy. Ale małpy z natury nie są posłuszne więc ten wymazał swoje imię z Księgi Żywych i Umarłych. Wzbudziło to nie lada zamęt wśród Królów Smoków i Władcy Piekieł i poprosili oni Jadeitowego Władce o pomoc.

Panika w Niebie


Ten postanowił podejść do sprawy pacyfistycznie. Postanowił „okiełznać” Sun Wukonga nadając mu pozycje w niebie, myśląc że to zmusi go do przestrzegania boskich praw i w ogóle jakichś praw. Jednak oczekiwania bohatera zostały załamane – został on jedynie stajennym. Rozłoszczony Małpi Król zdemolował niebiosa i ogłosił się „Wielkim Mędrcem równym Niebiosom”. Władca postanowił spróbować jeszcze raz i nadał mu status obrońcy niebiańskiego ogrodu. W ten sposób Sun Wukong został „okiełznany”. Ale i to nie trwało długo. Jadeitowy Władca w obawie przed powrotem „starego” Sun Wukonga nie zaprosił go na bankiet z innymi bogami. Nie pomylił się. Rozłoszczony Małpi Król ukradł bogini Xi Wangmu świętą brzoskwinię – jedyny owoc mogący nadać nieśmiertelność. Po czym wrócił na ziemie i uzbierawszy armię wypowiedział wojnę Niebiosom. Walka była nierówna. Sto tysięcy niebiańskich wojowników kontra skromna armia pełna najdziwniejszych stworów. Jednak nic nie było wstanie powstrzymać gniew Sun Wukonga. Pokonał on armię Niebios, spustoszył 28 niebiańskich układów, czterech niebiańskich królów i najlepszego generała niebios Erlang Shenma. Wreszcie dotarł do stup tronu jadeitowego Cesarza. Po zaciętej walce Cesarz pokonał Małpiego Króla pozbawiając go swojej najpotężniejszej broni - Ruyi Jingu Bang. – i wraz z innymi bogami uwięził go w kotle i za pomocą magicznych ogni chciał go obrócić w eliksir. Ale po 49 dniach Wukong uciekł z niego jeszcze silniejszy niż przedtem. Teraz tylko Budda mógł przywrócić pokój w Niebie. Postanowił zagrać on z Małpa w grę Założył się, że ten nie ucieknie z jego dłoni. Pewny siebie Wukong przyją wyzwanie, skoczył do Pięciu Filarów Niebios i wypisał tam swoje inicjały. Jak się okazało były to jedynie palce Buddy. Sun Wukong próbował podobnych sztuczek kilkakrotnie ale nic nie pomogło. Budda zmienił dłoń w górę i zamknął w niej niesforna małpę i zapieczętował ją tam używając swojej mantry.

Wyprawa na zachód


Wielu by powiedziało że po walkach z niebem i zakładzie z samym Buddą, będzie to koniec przygód naszego bohatera – ale to zaledwie początek. 500 lat później, mnich Xuanzang potrzebując ochrony w swojej wyprawie do Indii, prosi Niebo o pomoc. Władcy Niebios byli jednomyślni – Weź Sun Wukonga! Jednak nawet po tylu latach małpa pozostawała nieokrzesana. Jednak sprytny mnich dał mu prezent – koronę. Kiedy Małpi król ja założył Xuanzang wytłumaczył mu, że jeśli Sun Wukong będzie zachowywał się wbrew jego woli, będzie próbował ucieczki lub zdjęcia korony ta zaciśnie się powodując bóle głowy. Tak przygotowani wyruszyli na wyprawę. Wkrótce po wyruszeniu przyłączył się do nich Półczłowiek – Pół świnia Zhu Bajie, którego zamiłowanie do kobiet często wpakowywało drużynę w tarapaty, oraz człowiek pustyni Sha Wujing. Razem wyruszyli na wyprawę mającą na celu odzyskanie świętych zwojów i dostarczeniu ich na Płonącą Góre. Jednak na drodze stanęły mi przeróżne stworzenia, bogowie, demony i zwierzęta. Jest to niestety długi poemat (100 rozdziałów) będący swoistą „lektura obowiązkową” wszystkich interesujących się mitologią. Powiem jedynie, że podczas tej podróży Sun Wukong ani razu nie próbował uciekać a koronę zostawił sobie jak ozdobę. Jego odwaga i ofiarność podczas wyprawy doprowadziły do zmiany osądu Bogów, co do niego i pozwolono mu dostąpić Nirwany i zająć należne mu miejsce w Niebiosach. Oczywiście wyprawa zakończyła się powodzeniem.


. . .



Dziedzictwo


Tak kończy się epicka opowieść o Sun Wukongu. Skoro teraz znamy opowieść o Małpim Królu przedstawmy to co łączy Dragon Ball i jego opowieść.

Nie trudno zgadnąć że Son Gokû jest „wcieleniem” Sun Wukonga. Co zresztą nie dziwi samo imię Sun Wukong po japońsku znaczy właśnie Son Gokû. Zresztą sporo elementów jego historii jest zbliżona. Tak jak i u Gokû, tak i u Wukonga jego pochodzenie owiane jest tajemnicą, jeden i drugi mieli swoje kije mogące zmieniać długość, nyoi-bō to kolejne z tłumaczeń Ruyi Jingu Bang , podróżowanie za pomocą chmur, magiczne moce (jednak moc Wukonga nie pochodziła z Ki była to zwykła magiczna siła). Gokû tak, jak i jego pierwowzór mógł zmieniać kształt (Oozaru), a nawet robić własne klony (technika fantomizacji ciała). Treningi u mistycznego mistrza, sama idea stawania się coraz silniejszym. Gokû jest naprawdę godny swojego protoplasty. Obaj ćwiczyli u Mistrza który nauczył ich kontrolować swoje moce i wykorzystywać je. No i obaj mieli ogony. Ich podobieństwo podkreśla nawet sam Akira (obrazek po prawej).

Jeśli ktoś ma pod ręką Mangę to w tomie 20 w spisie treści Son Gohan nosi wdzianko Sun Wukonga.

Zapewne wielu domyśla się też, że „Wyprawa na Zachód” jest niczym innym jak poszukiwaniem Smoczych Kul. Natomiast pomysł zastąpienia mnicha Bulmą bardzo mi się spodobał. Zhu Bajie to przecież stary dobry Ulong a człowiek pustyni Sha Wujing to nikt inny jak Yamcha. Sun Wukong na swej drodze spotyka wielu przeciwników których można przypisać do kolejnych postaci świata DB. Jak choćby księżniczkę króla wołów (Chi-chi i jej ojciec). Pojawia się również : Władca czarnego wiatru pod postacią niedźwiedzia(Pandorian), Żółwi smok (żółw Roshiego), trzyoki bóg Erlan Shen (Tienshinhan – jednak imię bohatera wywodzi się od jednej z najstarszych szkół walki w Japonii), Piccolo był wzorowany na Kappa (wodne demony), Płonąca góra to miejsce zamku Gyūmaō , droga węża to nic innego jak ucieczka z ręki Buddy. To, że wszystkie smoki wywodzą się bezpośrednio z mitologii wspominać chyba nie muszę.

Jednak widać również różnice przede wszystkim sama geneza. Wyprawa po Smocze Kule kierowana była przygodą a wyprawa na Zachód chęcią odzyskania straconych przedmiotów. Poza tym Gokû zawsze był nieskazitelnie dobry a Sun Wukong przeszedł sporą drogę aby to osiągnąć.

Jeśli ktokolwiek chciałby przybliżyć sobie charakter Sun Wukonga i częściowo mit o nim, polecam obejrzeć film „Forbidden Kingom”. Opowiada on trochę inna legendę o małpim królu. Całość zmienia się na bankiecie gdzie Wukong rozrabia – zostaje tam wyzwany przez nefrytowego Władcę na pojedynek, który przegrywa i zostaje zaklęty w kamień. Wysyła jednak swoją laskę do innego wymiaru, gdzie odnajduje ja chłopiec, który z woli legendy musi zwrócić ją właścicielowi. Co ciekawsze nazywa się on Tropitikas co jest jednym z tłumaczeń imion mnicha Xuanzang. Po wszystkim legenda znów się prostuje i Sun Wukong wyrusza w podróż na Zachód.

Widać, że Akira pasjonował się chińską mitologią widać i to bardzo. Czy to przeszkadza? Nie, świat jest dzięki temu piękniejszy a legendy żyją wiecznie. Pozatym mamy wspaniałe anime z oryginalną (choć nieco zapożyczoną) fabułą. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z oryginalnego wydania Hsi-yu chi. Na zakończenie dodam że jeśli chińscy bogowie istnieją to Sun Wukong byłby zadowolony.


Materiały zebrał i opracował Jmaczek.
Układ i złożenie tekstu: MuKuL.




Sun wukong Sha wujing

articles: Sun wukong.pngarticles: Sha wujing.png

Xuánzàng Zhu Bajie

articles: na koniu.pngarticles: Zhu Bajie.png






7972 Czytań | Drukuj